Sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z działalności w 2010 roku wraz z informacją o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2010 roku (druk nr 4033) oraz komisyjnym projektem uchwały (druk nr 4295).
6 kadencja, 95 posiedzenie, 1 dzień (28-06-2011)
7 punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z działalności w 2010 roku wraz z informacją o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2010 roku (druk nr 4033) oraz komisyjnym projektem uchwały (druk nr 4295).
Poseł Tomasz Kamiński:
Panie Marszałku! Panie Przewodniczący! Wysoka Izbo! Tak, panie pośle Halicki, różnicie się w słowach, a nie w czynach. W czynach jesteście tacy sami. Apeluję do parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej, aby kierowali się własnym rozsądkiem, a nie nakazami partyjnymi. Będzie was więcej i obronimy tę radę.
Wysoka Izbo! Nowela ustawy o radiofonii i telewizji z sierpnia ubiegłego roku umacnia de facto wpływ rządzącej opcji na media. Swoich przedstawicieli do rad nadzorczych desygnuje już nie tylko minister skarbu, realizując uprawnienia właścicielskie w spółkach mediów publicznych, ale również minister kultury. Minister skarbu może także wnosić do krajowej rady o odwołanie członka zarządu. Zapewne przez niedopatrzenie w noweli nie zmieniono zapisu mówiącego, że uchwały Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zapadają większością 2 3 głosów, co oznacza, że na 5 członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji 4 musi głosować za, aby uchwała przeszła i była podjęta. To jest według nas, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, najważniejszy powód, który kieruje wami, aby odrzucić sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
(Poseł Monika Wielichowska: Pudło.)
Argument, że dwóch członków krajowej rady rekomendowanych przez Lewicę - tak, rekomendowanych przez nas, bo Sejm rekomenduje tam swoich przedstawicieli - mogłoby blokować decyzję rady, jest błędny i chybiony, bo do tej pory ani razu rekomendowane osoby do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przez Sojusz Lewicy Demokratycznej nie sprzeciwiały się i nie było przypadku, aby uchwała nie została przyjęta. Jednak prawdopodobnie w Platformie Obywatelskiej zwyciężyła ta frakcja, która chce przejąć całość wpływów w mediach publicznych i w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji.
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Tak jest, tak.)
Inne argumenty, przemawiające ponoć za nieprzyjęciem sprawozdania, są niepoważne lub śmieszne. Jeżeli uznać za zasadny wniosek, że krytyczny stosunek do rady funkcjonującej do połowy minionego roku jest powodem nieprzyjęcia sprawozdania obecnej rady, to zła ocena każdej rady odwołanej przed końcem roku powodowałaby odwołanie jej następczyni. To może lepiej skróćmy kadencję do jednego roku, wprowadźmy takie prawo.
(Poseł Monika Wielichowska: Zlikwidujmy.)
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Najlepiej w ogóle zlikwidujmy.)
Rozumiem tego rodzaju bałamutne argumenty, bo trudno o lepsze, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji działa na pewno sprawniej niż jej poprzedni skład. Wystarczy zajrzeć do "Strategii regulacyjnej na lata 2011-2013", by się przekonać, że rada profesjonalnie diagnozuje główne problemy rynku mediów elektronicznych i precyzyjnie określa swoje zadania i kalendarz ich realizacji. Jest wśród nich wybór władz spółek mediów publicznych według nowej ustawowej procedury, z uwzględnieniem rekomendacji kandydatów do rad nadzorczych udzielanych przez wyższe uczelnie. To żmudna procedura, której realizacja zabiera przy sprawnym działaniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przynajmniej trzy miesiące albo więcej, jeżeli na przykład uczelnia nie pracuje ze względu na wakacje. Krajowa rada prowadziła ten proces w sposób transparentny, i nikt nie czynił zarzutów, z wyjątkiem oczywiście Prawa i Sprawiedliwości, organizując publiczne wysłuchania ponad 200 kandydatów do rad nadzorczych. Jeżeli teraz jedna z głównych autorek tej skomplikowanej procedury, pani poseł Śledzińska-Katarasińska, stwierdza, że nowelizacja się nie powiodła...
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Nie, nic takiego nie powiedziałam.)
...to niech nie obarcza za to odpowiedzialnością wykonawców zapisów tej ustawy.
Wraz z powołaniem obecnej rady skończyły się gorszące spory kompetencyjne i koncepcyjne organów regulacyjnych na temat cyfryzacji mediów elektronicznych, w których efekcie Polska wlecze się w ogonie tego procesu. Gorsze pod tym względem są tylko Rumunia, Ukraina i Rosja. Rada we współpracy z właściwymi organami administracji rządowej realizuje ważną społecznie koncepcję udostępnienia odbiorcom, przede wszystkim tym najmniej uposażonym, pakietu 23 bezpłatnych naziemnych cyfrowych programów, w tym 8 nowych.
Kolejna jakościowa zmiana, po długim okresie zachęt do niepłacenia abonamentu, również z tej mównicy...
(Poseł Małgorzata Kidawa-Błońska: Z tej mównicy nikt nigdy nie zachęcał.)
...rada przyjęła rozsądną politykę promocji i wspierania systemu efektywnego poboru tej należności. Otóż prognozy wpływów abonamentowych na bieżący rok wynosiły 385 mln zł. Już wiadomo, że pobór dzięki staraniom będzie wyższy o ok. 20 i wyniesie 465 mln zł. To jest namacalny sukces. Teraz do pana posła. Panie pośle, narzekacie, że media publiczne są zbyt skomercjalizowane, że za dużo jest komercji. To dlaczego odrzuciliście...
(Głos z sali: Jaki to był projekt?)
...projekt ustawy autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który gwarantował mediom publicznym środki, dzięki którym mogłyby funkcjonować, a nie poszukiwać reklam po to, aby móc funkcjonować? Ten, który gwarantował mediom publicznym prawie 900 mln zł.
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: To akurat był nasz projekt.)
Odrzuciliście, bo był autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. O co chodzi? Czy chodzi o destabilizację mediów publicznych na czas wyborów parlamentarnych lub odwrócenie uwagi od bezprecedensowej inwazji ministrów i wysokich urzędników rządowych i samorządowych, głównie Platformy Obywatelskiej, do mediów publicznych? Wystarczy przykład telewizji publicznej. Ważny urzędnik ministerstwa kultury Juliusz Braun jest jej prezesem. Niedawny wiceminister rolnictwa, działacz PSL, odpowiada za informację. Niedawny minister kultury Jacek Weksler koordynuje program. Elżbieta Ponikło, dyrektor z ministerstwa kultury, jest teraz dyrektorem biura zarządu. Jeśli są powody do odwołania obecnej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, to są nimi nowe porządki w telewizji publicznej, przeczące jej apolityczności. Tylko to nie tyle problem kompetencji Krajowej Rady i Telewizji, co kwestia dobrych obyczajów. Rządzący niszczą szansę wprowadzania takich obyczajów. Co więcej, niszczą też wszelkie pozory, że przyzwoitość ma jeszcze jakieś znaczenie. To grzech pierworodny wobec demokracji, bo jest w tym pogarda dla odbiorcy programów mediów publicznych i brak szacunku dla zwykłego człowieka, bezsilnego wobec polityczno-medialnych manipulacji. Dla takich manipulacji silny regulator rynku mediów publicznych nie jest potrzebny.
Wysoki Sejmie, media publiczne potrzebują spokoju i stabilizacji i z wami głosowaliśmy wtedy za tą nowelizacją, która weszła w sierpniu, bo wierzyliśmy, że zagwarantujemy taką stabilizację mediom publicznym, że już raz na zawsze skończymy z tym, że w telewizji publicznej będzie prowadzona walka między dwoma urzędującymi prezesami, że nie będziemy już czytać artykułów o nocnych zmianach w telewizji. Niestety łamiecie wspólnie ustalone reguły gry i, panie pośle, chyba nie ze względu na program o Bolesławie Bierucie zagłosujecie za odrzuceniem sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To według nas krok do politycznego zawłaszczenia mediów przez Platformę Obywatelską. To drugi krok do tego, aby rozwiązać Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.
Dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej media publiczne zawsze były, są i będą ogólnonarodowym dobrem, które trzeba wspierać, zawsze wspierać, dlatego też będziemy głosować za przyjęciem sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dziękuję. (Oklaski)
(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska)
7 punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z działalności w 2010 roku wraz z informacją o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2010 roku (druk nr 4033) oraz komisyjnym projektem uchwały (druk nr 4295).
Poseł Tomasz Kamiński:
Panie Marszałku! Panie Przewodniczący! Wysoka Izbo! Tak, panie pośle Halicki, różnicie się w słowach, a nie w czynach. W czynach jesteście tacy sami. Apeluję do parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej, aby kierowali się własnym rozsądkiem, a nie nakazami partyjnymi. Będzie was więcej i obronimy tę radę.
Wysoka Izbo! Nowela ustawy o radiofonii i telewizji z sierpnia ubiegłego roku umacnia de facto wpływ rządzącej opcji na media. Swoich przedstawicieli do rad nadzorczych desygnuje już nie tylko minister skarbu, realizując uprawnienia właścicielskie w spółkach mediów publicznych, ale również minister kultury. Minister skarbu może także wnosić do krajowej rady o odwołanie członka zarządu. Zapewne przez niedopatrzenie w noweli nie zmieniono zapisu mówiącego, że uchwały Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zapadają większością 2 3 głosów, co oznacza, że na 5 członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji 4 musi głosować za, aby uchwała przeszła i była podjęta. To jest według nas, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, najważniejszy powód, który kieruje wami, aby odrzucić sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
(Poseł Monika Wielichowska: Pudło.)
Argument, że dwóch członków krajowej rady rekomendowanych przez Lewicę - tak, rekomendowanych przez nas, bo Sejm rekomenduje tam swoich przedstawicieli - mogłoby blokować decyzję rady, jest błędny i chybiony, bo do tej pory ani razu rekomendowane osoby do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przez Sojusz Lewicy Demokratycznej nie sprzeciwiały się i nie było przypadku, aby uchwała nie została przyjęta. Jednak prawdopodobnie w Platformie Obywatelskiej zwyciężyła ta frakcja, która chce przejąć całość wpływów w mediach publicznych i w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji.
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Tak jest, tak.)
Inne argumenty, przemawiające ponoć za nieprzyjęciem sprawozdania, są niepoważne lub śmieszne. Jeżeli uznać za zasadny wniosek, że krytyczny stosunek do rady funkcjonującej do połowy minionego roku jest powodem nieprzyjęcia sprawozdania obecnej rady, to zła ocena każdej rady odwołanej przed końcem roku powodowałaby odwołanie jej następczyni. To może lepiej skróćmy kadencję do jednego roku, wprowadźmy takie prawo.
(Poseł Monika Wielichowska: Zlikwidujmy.)
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Najlepiej w ogóle zlikwidujmy.)
Rozumiem tego rodzaju bałamutne argumenty, bo trudno o lepsze, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji działa na pewno sprawniej niż jej poprzedni skład. Wystarczy zajrzeć do "Strategii regulacyjnej na lata 2011-2013", by się przekonać, że rada profesjonalnie diagnozuje główne problemy rynku mediów elektronicznych i precyzyjnie określa swoje zadania i kalendarz ich realizacji. Jest wśród nich wybór władz spółek mediów publicznych według nowej ustawowej procedury, z uwzględnieniem rekomendacji kandydatów do rad nadzorczych udzielanych przez wyższe uczelnie. To żmudna procedura, której realizacja zabiera przy sprawnym działaniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przynajmniej trzy miesiące albo więcej, jeżeli na przykład uczelnia nie pracuje ze względu na wakacje. Krajowa rada prowadziła ten proces w sposób transparentny, i nikt nie czynił zarzutów, z wyjątkiem oczywiście Prawa i Sprawiedliwości, organizując publiczne wysłuchania ponad 200 kandydatów do rad nadzorczych. Jeżeli teraz jedna z głównych autorek tej skomplikowanej procedury, pani poseł Śledzińska-Katarasińska, stwierdza, że nowelizacja się nie powiodła...
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Nie, nic takiego nie powiedziałam.)
...to niech nie obarcza za to odpowiedzialnością wykonawców zapisów tej ustawy.
Wraz z powołaniem obecnej rady skończyły się gorszące spory kompetencyjne i koncepcyjne organów regulacyjnych na temat cyfryzacji mediów elektronicznych, w których efekcie Polska wlecze się w ogonie tego procesu. Gorsze pod tym względem są tylko Rumunia, Ukraina i Rosja. Rada we współpracy z właściwymi organami administracji rządowej realizuje ważną społecznie koncepcję udostępnienia odbiorcom, przede wszystkim tym najmniej uposażonym, pakietu 23 bezpłatnych naziemnych cyfrowych programów, w tym 8 nowych.
Kolejna jakościowa zmiana, po długim okresie zachęt do niepłacenia abonamentu, również z tej mównicy...
(Poseł Małgorzata Kidawa-Błońska: Z tej mównicy nikt nigdy nie zachęcał.)
...rada przyjęła rozsądną politykę promocji i wspierania systemu efektywnego poboru tej należności. Otóż prognozy wpływów abonamentowych na bieżący rok wynosiły 385 mln zł. Już wiadomo, że pobór dzięki staraniom będzie wyższy o ok. 20 i wyniesie 465 mln zł. To jest namacalny sukces. Teraz do pana posła. Panie pośle, narzekacie, że media publiczne są zbyt skomercjalizowane, że za dużo jest komercji. To dlaczego odrzuciliście...
(Głos z sali: Jaki to był projekt?)
...projekt ustawy autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który gwarantował mediom publicznym środki, dzięki którym mogłyby funkcjonować, a nie poszukiwać reklam po to, aby móc funkcjonować? Ten, który gwarantował mediom publicznym prawie 900 mln zł.
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: To akurat był nasz projekt.)
Odrzuciliście, bo był autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. O co chodzi? Czy chodzi o destabilizację mediów publicznych na czas wyborów parlamentarnych lub odwrócenie uwagi od bezprecedensowej inwazji ministrów i wysokich urzędników rządowych i samorządowych, głównie Platformy Obywatelskiej, do mediów publicznych? Wystarczy przykład telewizji publicznej. Ważny urzędnik ministerstwa kultury Juliusz Braun jest jej prezesem. Niedawny wiceminister rolnictwa, działacz PSL, odpowiada za informację. Niedawny minister kultury Jacek Weksler koordynuje program. Elżbieta Ponikło, dyrektor z ministerstwa kultury, jest teraz dyrektorem biura zarządu. Jeśli są powody do odwołania obecnej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, to są nimi nowe porządki w telewizji publicznej, przeczące jej apolityczności. Tylko to nie tyle problem kompetencji Krajowej Rady i Telewizji, co kwestia dobrych obyczajów. Rządzący niszczą szansę wprowadzania takich obyczajów. Co więcej, niszczą też wszelkie pozory, że przyzwoitość ma jeszcze jakieś znaczenie. To grzech pierworodny wobec demokracji, bo jest w tym pogarda dla odbiorcy programów mediów publicznych i brak szacunku dla zwykłego człowieka, bezsilnego wobec polityczno-medialnych manipulacji. Dla takich manipulacji silny regulator rynku mediów publicznych nie jest potrzebny.
Wysoki Sejmie, media publiczne potrzebują spokoju i stabilizacji i z wami głosowaliśmy wtedy za tą nowelizacją, która weszła w sierpniu, bo wierzyliśmy, że zagwarantujemy taką stabilizację mediom publicznym, że już raz na zawsze skończymy z tym, że w telewizji publicznej będzie prowadzona walka między dwoma urzędującymi prezesami, że nie będziemy już czytać artykułów o nocnych zmianach w telewizji. Niestety łamiecie wspólnie ustalone reguły gry i, panie pośle, chyba nie ze względu na program o Bolesławie Bierucie zagłosujecie za odrzuceniem sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To według nas krok do politycznego zawłaszczenia mediów przez Platformę Obywatelską. To drugi krok do tego, aby rozwiązać Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.
Dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej media publiczne zawsze były, są i będą ogólnonarodowym dobrem, które trzeba wspierać, zawsze wspierać, dlatego też będziemy głosować za przyjęciem sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dziękuję. (Oklaski)
(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska)